sobota, 12 sierpnia 2017

Gdy zdecydowałaś się zemścić [M]

Witajcie! Dzisiaj przychodzę do was ze scenariuszem, który również niektórym może być znany. Cóż... Ostatnio nie mam na nic weny, więc mam nadzieję, że po niedługim czasie ta wróci na swoje miejsce. Na razie oddaję w wasze ręce stare prace, więc proszę przymknąć okno na błędy, których może być naprawdę wiele.









Główny bohater: Jeon Jeong Guk
Zespół: Bangtan Boys
Typ: hetero
Ostrzeżenia: scena erotyczna

Gdy postanowiłaś się zemścić
Tego dnia postanowiłaś wybrać się na zakupy, ponieważ chciałaś zrobić romantyczną kolację dla swojego chłopaka. Nie miała być to zwykła kolacja, a wręcz przeciwnie; miała być to zemsta z twojej strony. W dziale z warzywami kupiłaś kilka potrzebnych rzeczy, a następnie postanowiłaś wejść do sklepu z bielizną. Chciałaś tę noc zakończyć w łóżku i w końcu móc się na nim zemścić, gdyż to on zawsze był najlepszy. Nawet podczas waszych wspólnych nocy.
– Po proszę dwie – powiedziałaś i zaczęłaś wymieniać swoje zamówienie. Po niedługiej chwili twój zakup trzymałaś już w rękach. Próbowałaś się z nimi nie pokazywać i niemal natychmiast wrzuciłaś bielizny do samochodu. Kiedy wkładałaś torebki do bagażnika, nagle poczułaś na swojej szyi ciepły oddech.
– Witaj kotek – za tobą stał właśnie twój brat Jimin, który bardzo często robił ci takie głupie żarty. Wściekła odsunęłaś go od siebie i uderzyłaś w tył głowy. Przez chwile chłopak wysłuchiwał twoich wrzasków, ale potem poklepał cię po głowie i kazał ci się w końcu zamknąć. – Widziałem, co kupiłaś. Nie sądziłem, że ten Jungkook będzie w stanie robić takie rzeczy.
– To zemsta, więc nie twoja sprawa – powiedziałaś, uśmiechając się do niego szatańsko.
– Taka trochę straszna zemsta, nie uważasz? A właściwie straciłaś dziewictwo szybciej, a ja wciąż jestem prawiczkiem... – Przyznał się do tego Jimin, a ty zaśmiałaś się z jego głupoty.
– Jesteś prawiczkiem? Wciąż...? – Zapytałaś zdziwiona, a ten podrapał się z tyłu głowy i zaśmiał się nerwowo, odsuwając od ciebie. Uśmiechnęłaś się szatańsko i za chwilę zaczęłaś się z niego śmiać na cały głos.
– Co?! Nie, nie jestem! – Krzyknął zarumieniony i zamknął szybko twój bagażnik. – Właź szybko do auta i jedziemy do domu.
– Wiedziałam! – Wrzasnęłaś uśmiechnięta na co ten zareagował wściekłą miną. – No normalnie wiedziałam, braciszku, że jesteś prawiczkiem! Jesteś ode mnie cztery lata starszy, a mimo to wciąż jesteś prawiczkiem? Ja mam dwadzieścia lat, a dziewictwo straciłam trzy lata temu, oczywiście z Jungkook'iem.
– On miał wtedy dziewiętnaście lat, a więc ja w wieku dwudziestu czterech lat wciąż jestem prawiczkiem? Muszę szybko znaleźć jakąś dziewczynę... – Powiedział załamany i przeszliście obydwoje do samochodu, aby nie kłócić się publicznie w takiej sprawie.
– Jakąś dziewczynę? Jiminnie... Powinieneś ją najpierw poznać i pokochać, a dopiero potem się jej poddać, nie wiesz o tym? – Zapytałaś zdziwiona i uderzyłaś go w ramię. – Dziewczyny nienawidzą, kiedy przypadkowy facet idzie z nimi do łóżka!
– Święta ____ się znalazła... – Powiedział, zapinając swój pas .
– No właśnie nie! Za to ty jesteś chyba najbardziej świętym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek poznałam! Czy my na pewno jesteśmy rodzeństwem? – Zapytałaś, na co ten zareagował sarkastycznym ruchem głowy i takim samym śmiechem.
– Niestety, ale tak – odpowiedział i przewrócił zrezygnowany oczami. – Chociaż, tak szczerze, nie chciałbym, abyśmy byli rodzeństwem... Jesteś moim kompletnym przeciwieństwem, to jak ja mam z tobą wytrzymać i jak ja niby potrafię to robić?!
– Sama nie wiem... – Odpowiedziałaś, uśmiechając się. – Jedźmy po prostu do domu... Prawiczku...
– ____!

W końcu dojechaliście do waszego domu i modliłaś się o to, aby jak najszybciej zjawić się w mieszkaniu, ponieważ Jimin wciąż o czymś nawijał. Oczywiście nie miałaś pojęcia o czym, bo w ogóle go nie słuchałaś, a nawet nie zwracałaś na niego większej uwagi. Dopiero na sam koniec tej nudnej wycieczki twój brat nareszcie się zamknął i ze spokojem mogłaś podjechać na wasz plac. Jiminnie oczywiście musiał pouczać cię, jak jeździć samochodem, chociaż ty sama jesteś w tym lepsza od niego. Kiedy wjeżdżałaś samochodem do garażu, przy kartonie zauważyłaś swoje roczne dziecko.
– Minnie! Co ty tutaj robisz?! – krzyknęłaś, wyciągając kluczyk ze stacyjki i wybiegając z pojazdu. Szybko chwyciłaś chłopca na ręce i pocałowałaś go w główkę. Dziecko uśmiechnęło się do ciebie, więc zaśmiałaś się, bo kiedy mały Jimin uśmiechał się robiły mu się słodkie dołeczki, które odziedziczył po dziadku.
– On ci nie odpowie, idiotko – powiedział Jimin, zamykając drzwi pojazdu i opierając się na auto, oglądając jak bawisz się chłopcem. – A właściwie nie torturuj go... On lubi się tylko ze mną bawić, prawda?
– Idioto, on ci nie odpowie – odpowiedziałaś, wystawiając mu język, na co ten zareagował jedynie przewróceniem oczu. Zaśmiałaś się i przytuliłaś do siebie synka, a wtedy usłyszałaś huk, więc wyszczerzyłaś szeroko oczy i oddałaś Jimin do swojego brata na ramiona.
Do garażu wpadł nagle twój chłopak, wpadł na ciebie i teraz obydwoje leżeliście na ziemi. Wasze twarze dzieliło zaledwie pięć centymetrów, a za chwilę odległość wynosiła okrągłe zero. Chłopak wbił się w twoje usta i zaczął je na początku delikatnie muskać, a kiedy je rozchyliłaś rozpoczął namiętny pocałunek.
– Dobra, dobra... Koniec, koniec... – Zaprzeczył tym pieszczotom załamany Jimin i oddał parze im ich roczne dziecko, które wpatrywało się w nich z zaciekawieniem. – To ja lepiej już pójdę.
– Pierwszy dobry pomysł – oznajmiłaś, biorąc na ręce swoje dziecko i przekazując je jego ojcu. Ty natomiast podeszłaś do bagażnika i otworzyłaś go, wyciągając z niego reklamówki z zakupionymi rzeczami.
– Co kupiłaś? – Zapytał Jungkook, otwierając drzwi garażu i patrząc na reklamówki z zabawnym błyskiem w oku.
– Na pewno nie to o czym myślisz – skłamałaś i rozkazałaś mu wejść do domu, gdyż bałaś się, iż Minnie zachoruje. – Dzisiaj będzie tylko kolacja.
– Tylko? – Zawył jak małe dziecko i ze spuszczoną głową wszedł do mieszkania.
Gdy nadeszła godzina kolacji, poszłaś szybko do łazienki, aby ubrać na siebie koronkową, czerwoną i seksowną bieliznę, a na to tylko jego koszulę. Wyglądałaś naprawdę pociągająco, a Jungkook na pewno zachwyci się twoim wyglądem, ponieważ nawet w zwykłym T-Shircie go pociągasz.
Zaniosłaś synka do łóżeczka i ukołysałaś go do snu, a następnie skierowałaś się w kierunku waszej jadalni. Stawiałaś kroki ostrożnie oraz kocimi ruchami, zachęcająco kręcąc pupą. Jungkook uśmiechnął się do ciebie i oblizał swoją wargę.
– Może dzisiaj zrobimy sobie lepszą kolację? – Zapytał, podchodząc do ciebie, na co zareagowałaś śmiechem.
– No to chodź – usiadłaś na stole, zakładając nogę na nogę i seksownie zapraszając go palcem.
Dwudziestodwuletni chłopak podszedł do ciebie, nie wiedząc o tym, że planujesz na nim swoją zemstę. Oczywiście na razie nie chciałaś mu oznajmiać, co chcesz zrobić, więc pozwoliłaś mu jedynie na pierwszy ruch. Podchodząc do ciebie, położył swoją rękę na twoim kolanie, prowadząc ją coraz wyżej, a następnie, by zaczepić ją na dolnej bieliźnie. Nim ją z ciebie ściągnął, szybko przewróciłaś go na stół tak, że się o niego oparł i jak najszybciej mogłaś związałaś mu ręce.
– Zemsta? – Zapytał przygryzając wargę.
– Szybka i bezbolesna – dopowiedziałaś, na co chłopak zareagował przeciwnym kiwnięciem głowy.
– Wolna, bezbolesna i dzika – powiedział, oplatając twoją talię swoimi nogami i przyciągając do siebie, przez co wylądowałaś tuż przy jego ustach. – I tak będę mieć przewagę.
Szybko oblizał językiem twoje usta, policzki i nos, wciąż nie puszczając cię z tego dość dziwnego uścisku. Zacisnęłaś oczy ze zdenerwowania i uderzyłaś go w krocze tak, że ten rozluźnił swoje nogi i skulił się z bólu.
– Lepiej mnie słuchaj, bo następnym razem nie będę taka miła – powiedziałaś, uśmiechając się cwaniacko i rozpięłaś koszulę, którą miałaś na sobie. Na początku jeden guzik, a drugi dopiero po tym, jak Jungkook pocałował cię namiętnie w usta. Ostatni guzik pozwoliłaś odpiąć chłopakowi swoimi własnymi ustami, przez co już po chwili byłaś w samej bieliźnie.
– Chcę takie zemsty codziennie – powiedział i cicho ryknął, podnosząc głowę, ale wtedy znów poczuł uderzenie w okolicy skarbu. Przygryzł swoją wargę, aby nie jęknąć.
– Raz na jakiś czas – powiedziałaś, odpinając powoli swój stanik. – Powiedz, jak mnie kochasz.
– Nie kocham – odpowiedział, a ty szybko odsunęłaś się od niego i znów zapięłaś swoją bieliznę.
– Zry... – Nie dokończyłaś, ponieważ wtedy chłopak podszedł do ciebie z rozluźnionymi rękami i zaczął cię dotykać.
– Uwielbiam cię najbardziej na świecie – powiedział i przygryzł koniuszek twojego ucha. Uśmiechnęłaś się zadziornie i odwracając się do niego namiętnie całując zawiązałaś mu czarną maskę na oczy, a następnie związałaś jego ręce.
– Dzisiaj jesteś tylko mój – powiedziałaś i wskoczyłaś na niego, aby zaraz namiętnie go pocałować. Niestety chłopak nie wytrzymał tak nagłego "ataku" i upadł na podłogę, jednak to nie przeszkodziło wam w dalszym pieszczotom.
Wtopiłaś się w jego usta i  namiętnie go pocałowałaś. Wsunęłaś do jego buzi język i zaczęłaś drażnić jego podniebienie. Oderwałaś się od niego i głęboko spojrzałaś mu w oczy.
– Zemsta bywa słodka... – Powiedziałaś do jego ucha, przygryzając jego płatek.
Westchnął podniecony i uśmiechnął się do ciebie, chociaż nie widział cię. Przytuliłaś go do siebie i musnęłaś delikatnie jego czoło, schodząc tym samym do jego ust, żeby językiem je penetrować. Było mu naprawdę cudownie, a mogłaś to wywnioskować po jego westchnieniach. Żadne normalne słowa nie mogą opisać uczuć, jakie panowały w głowach i sercach twoich jak i jego. Uśmiechnęłaś się, szczęśliwa, że w końcu to ty będziesz mogła przejąć inicjatywę, ponieważ zawsze o tym marzyłaś. Rozpoczęłaś namiętny, a zarazem dziki taniec miłości, penetrując jego usta swoim językiem. Kiedy oderwałaś się od niego, rozpoczęłaś zabawę jego uszami, gryząc je i liżąc na zmianę.
– Kotek... – Powiedziałaś, a on tylko jęknął niezadowolony. – Może lepiej byłoby w sypialni.
– Jest dobrze tutaj – powiedział, a ty znów się w niego wtopiłaś.
Cały czas to ty go całowałaś, ale w końcu Jungkook nie wytrzymał i zamienił się z tobą miejscem. Chociaż nic nie widział, chciał być od ciebie jak zawsze lepszy. Nietrafnie wycelował w twój policzek, a chciał trafić na usta. W końcu na ślepo natrafił na twoją szyję i wtopił się w nią, robiąc na niej bardzo widoczną, krwistą malinkę. Oplotłaś nogami plecy partnera, a ręce ścisnęłaś na jego czerwonych włosach, co chwilę je tarmosząc. Jedną rękę położył na twojej głowie, chociaż pragnął wycelować ją w jedną z piersi dziewczyny, jednak przez tą maskę raczej nie potrafił. Ugryzłaś go w rękę i zamieniłaś się z nim miejscami.
– Dzisiaj jest mój dzień, jasne? – Powiedziałaś, gryząc jego ucho.
– Ale... – Zaprzeczył, jednak nie dałaś mu dokończyć zdania, gdyż zaczęłaś zdejmować jego bluzkę. Gdy już ją ściągnęłaś, znów powróciłaś do pieszczenia jego twarzy. Na początku gładziłaś policzek, a następnie całowałaś czoło i jego usta. Chłopak wzdychał za  każdym razem w nadziei, że za chwilę skończysz te tortury. Przejechałaś opuszkami palców po jego nagim torsie, zostawiając kilka niepoważnych zadrapań. Westchnął podniecony, co dodało ci otuchy, że chce więcej. Kolejny już raz zjechałaś do szyi, przez co coraz bardziej niecierpliwiłaś ukochanego. Znów składałaś na jego szyi mokre pocałunki i po raz kolejny powędrowałaś do góry, i pocałowałaś jego popękane i suche usta. Czułaś, że zawsze tylko one będą cię pociągały. Językiem walczyłaś o swoją dominację. Za dużo razy to robiliście, aby nie wiedzieć, jak się wszystkie sprawy mają potoczyć, ale tym razem to ty chciałaś być tą lepszą, niestety Jungkook za każdym razem, nawet w tym momencie, musiał być od ciebie lepszy. Robiliście to tyle razy ze twój ukochany po prostu zapamiętał każdy skrawek twojego nagiego ciała. Dłońmi doszedł do zapięcia stanika i po chwili w końcu ściągnął z ciebie niepotrzebną bieliznę.
– Ja chciałam... – Zaprzeczyłaś, kiedy ten chciał właśnie zająć się twoimi piersiami, jednak nie pozwoliłaś mu na to, ponieważ przynajmniej raz chciałaś być lepsza!
Znów odepchnęłaś od siebie jego ręce i powróciłaś do zajęcia się jego nagą klatką piersiową. Niestety długo się nią nie zabawiłaś, ponieważ chłopak rozkazał ci przestać. Niechętnie chwyciłaś jego dłonie i położyłaś na swoich piersiach. Pozwoliłaś Jungkook'owi w końcu zająć się jego ukochaną zabawą. Jęknęłaś cicho, kiedy ten przyciągnął cię bliżej siebie i z wielkim pożądaniem całował twoje piersi. Językiem zaczął otaczać kółka wokół nabrzmiałych sutków. Było ci naprawdę wspaniale i nie chciałaś tego kończyć, chociaż tak szczerze nie chciałaś mu dać tej satysfakcji na szybki numerek. Ale z drugiej strony czy nie byłoby to łatwiejsze? Chłopak schodził coraz niżej, chociaż naprawdę nie miał pojęcia, dokąd zmierza, ponieważ przeszkadzała mu w tym opaska na oczy. Językiem pieścił twoje nagie podbrzusze, chcąc zejść coraz niżej, jednak ty wtedy nagle odsunęłaś się od niego i ściągnęłaś z niego spodnie. Odrzuciłaś je gdzieś w kąt i dotknęłaś nabrzmiałe krocze chłopaka przez materiał bokserek. Jedną dłonią zaczęłaś je profesjonalnie masować, co dało chłopakowi porządnego kopa, aby w końcu przejąć inicjatywę. Rozerwał taśmę klejącą, którą miał na rękach, a następnie ściągnął opaskę na oczy, ukazując tym samym twoje piękne ciało.
– Wspaniała... – Powiedział, wtapiając się w twoją szyję i robiąc na niej drugą malinkę do kolekcji.
Jungkook ze spokojem wypisanym na twarzy ściągnął twoją ostatnią bieliznę, jaką miałaś na sobie i spojrzał w dół twojego ciała. Popatrzył ci w oczy i wtopił się w twoją łechtaczkę. Za każdym razem, kiedy językiem robił jakieś szlaczki w twoim wnętrzu, cicho jęczałaś. Wsadził do środka jeden palec, a potem kolejny i następny. Zaczął nimi w środku ruszać, co dawało ci wielką satysfakcję. Ściągnął z siebie ostatnią część garderoby i gwałtownie wszedł w ciebie. Cicho jęknęłaś, ale po chwili rozpoczęłaś gorącą zabawę w skakanie. Jungkook już wiedział, że poddałaś mu się cała i tak naprawdę nici z twojej zemsty, ale i tak obydwoje byliście z siebie dumni. Po niedługiej chwili obydwoje bez zabezpieczenia doszliście w tym samym momencie. Razem z ukochanym opadliście na podłogę nieco wycieńczeni szczególnie ostatnimi chwilami, ale i tak byliście z siebie dumni. Ostatkami sił podniosłaś się i chwyciłaś do ręki jego penisa i zaczęłaś nią jeździć do góry i na dół, przez co krocze chłopaka coraz bardziej stawało się proste. Po takiej krótkiej zabawie wzięłaś go do ust i zaczęłaś się nim bawić, liżąc i ssąc na zmianę. Długo nie czekałaś, a chłopak znów doszedł, a ty z wielkim uśmiechem na ustach opadłaś obok niego i spojrzałaś w jego oczy.
– Zemsta się nie powiodła – oznajmił, a ty zaśmiałaś się.
– Udała – oznajmiłaś, wstając i zakładając na siebie szlafrok. – Posprzątaj.
– Że co?!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz